Zdalnie – poniedziałek.


Szczęść Boże! Witajcie Kochani.
Mam nadzieję, że miło minął Wam weekend. Co robiliście? Na pewno było dużo zabawy.
Zapraszamy Was, w tym tygodniu, do wiejskiej zagrody. Zajrzymy co słychać na wsi.

Starszaki
Temat dnia: Uparty kogut.
1. Ranek zacznijmy gimnastyką.
– Zabawa “Przestraszone kurczątka”. Dzieci są kurczątkami. Swobodnie poruszają się w różnych kierunkach pokoju. Na hasło: Uwaga, kot! uciekają do kurnika (wyznaczonego miejsca w pokoju), wydając odgłosy: pi, pi, pi. Hasło: Nie ma kota, jest sygnałem do ponownego wykonywania ruchów.
– Ćwiczenie “Kaczuszki szukają ziarenek”. Dzieci są kaczuszkami. Chodzą po pokoju małymi krokami, kołysząc się na boki; co pewien czas wykonują skłony tułowia w przód – zbierają ziarenka – i prostują się.
– Ćwiczenia “Kogut zasypia”. Dzieci w siadzie klęcznym, wykonują skłon tułowia w dół, z dotknięciem głową kolan – kogut chowa głowę w piórka. Potem powoli prostują się i ustawiają głowy prosto.
– Ćwiczenie równowagi “Na grzędzie”.
Dzieci są kurkami. Przechodzą, stawiając nogę za nogą, po sznurku (skakance), tak aby z niego nie spaść.
– Zabawa uspokajająca “Na podwórku”. Dzieci maszerują po pokoju z rytmicznym klaskaniem i powtarzaniem rymowanki:
Na podwórku jest wesoło, wiele zwierząt chodzi w koło. Ko, ko, ko i kwa, kwa, kwa, niech zabawa dalej trwa.

2. W tym tygodniu będzie nam towarzyszyła piosenka “Na podwórku”. Posłuchajcie jej i postarajcie się dziś zapamiętać refren. W kolejnych dniach nauczymy się jej w całości. Piosenka na stronie MAC piosenki, Olek i Ada BB+, CD2, nr 10.
I. Na podwórku na wsi
jest mieszkańców tyle,
że aż gospodyni
trudno zliczyć ile.
Ref.: Kury, gęsi i perliczki,
i indyki, i indyczki.
Jest tu kwoka z kurczętami,
mama kaczka z kaczętami.
Piękny kogut Kukuryk
i kot Mruczek,
i pies Bryś.
Więc od rana słychać wszędzie: kukuryku, kwa, kwa, gę, gę,
hau, hau, miau, miau, gul, gul, gul –
podwórkowy chór.
II. Koń kasztanek w stajni,
a w oborze krowa,
tam w zagrodzie owce
i brodata koza.
Ref.: Kury, gęsi i perliczki…
III. A tu są króliki:
i duże, i małe,
łaciate i szare,
i czarne, i białe.
Ref.: Kury, gęsi i perliczki…

3. Posłuchajcie opowiadania Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby pt. “Uparty kogut”. Spójrzcie na obrazki tutaj i tutaj.
Rodzina Ady i Olka wybrała się do cioci na wieś. Wszyscy byli zachwyceni celem podróży.
Tylko mama wydawała się trochę zakłopotana i lekko zaniepokojona.
– Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam na wsi. Chyba bardzo dawno temu. Czy będą tam wszystkie wiejskie zwierzęta? – wypytywała tatę.
– Oczywiście, jak to w gospodarstwie. Będą krowy i cielęta. Świnie i prosięta. A zamiast koni i źrebiąt – dwa traktory. Traktorów chyba się nie obawiasz? – spytał żartem tata.
Mama tylko się uśmiechnęła. – Oczywiście. Nawet rogaty baran mnie nie wystraszy. Jestem supermamą.
– Będą też kury, gęsi, kaczki, indyczki. Zgroza – ciągnął tata żartobliwym tonem.
Samochód wjechał na podwórko. Ada i Olek pierwsi przywitali się z ciocią i wujkiem i natychmiast zaczęli się rozglądać za zwierzętami.
– Lola ma szczeniaki! Mogę się z nimi pobawić? – spytał Olek i już był przy kudłatej kundelce i czwórce jej szczeniąt. Ada nie mogła do niego dołączyć, ponieważ ma uczulenie na sierść. Wybrała się więc na spacer po podwórku.
– Ko, ko, gę, gę, kwa, kwa – witały ją kury i kurczęta, gęsi i gąsięta, kaczki i kaczęta. Ada z powagą odpowiadała im: „dzień dobry”, „witam państwa”, „przybijemy piątkę?”.
– Ojej, jaka piękna kózka! – Ada usłyszała zachwycony głos mamy.
– To koźlątko. Ma zaledwie kilka dni – powiedział wujek.
– Prześliczny maluszek – stwierdziła z podziwem mama.
Koźlątko nie poświęciło mamie uwagi, za to kury podniosły wielki krzyk na jej widok. Obgdakały ją z każdej strony… i sobie poszły. Został jedynie kogut. Wbił wzrok w barwną sukienkę mamy w duże czerwone koła i patrzył jak zauroczony.
– Lubi czerwony kolor – stwierdziła z zadowoleniem mama.
– Hm, obawiam się, że wręcz przeciwnie – powiedział tata.
Kogut nastroszył pióra i nieprzyjaźnie zatrzepotał skrzydłami.
– Nie przepada za czerwonym. Kiedyś wskoczył mi na głowę, bo byłam w czerwonym kapeluszu – powiedziała ciocia. – Ale to zdarzyło się tylko raz – dodała uspokajająco.
Po chwili wszyscy z wyjątkiem mamy zapomnieli o kogucie. Uparte ptaszysko nie odstępowało jej na krok.
– Idź sobie – odpędzała go, jednak kolor czerwony na sukience przyciągał uparciucha jak magnes.
– Nie bój się, mamo – Ada dodała mamie otuchy.
– Dam sobie radę. – Mama bohatersko przeszła między kaczkami, kurami, minęła nawet gąsiora, ale gdy spojrzała za siebie, ponownie ogarnął ją niepokój. Kogut wciąż był tuż-tuż i wojowniczo stroszył pióra.
– Bywa uparty jak oślątko – westchnęła ciocia. – Wracaj do kurnika, uparciuchu.
– No właśnie! – powiedziała stanowczo mama. Obie, mama i ciocia, weszły do domu. Niezadowolony kogut grzebnął pazurem i wrócił do
kurnika. Tymczasem tata z wujkiem założyli na głowy kapelusze z siatką na twarz i poszli zajrzeć do uli w sadzie. Ada unikała pszczół od czasu, gdy minionego lata została użądlona w stopę. Wolała przechadzać się pośród żółtych kaczuszek, które nie żądlą i są mięciutkie. Nawet nie zauważyła upływu czasu. Zbliżała się właśnie pora dojenia krów, więc ciocia poszła przygotować dojarki. Olek wciąż
bawił się ze szczeniętami, a tata i wujek zapomnieli o wszystkim, tak bardzo zajęli się sprawdzaniem pszczelich uli. Znudzona mama postanowiła do nich dołączyć. Jednak żeby dotrzeć do furtki prowadzącej do sadu, musiałaby przejść obok kurnika. Co będzie, jeśli kogut ją zobaczy? Wolała tego uniknąć. Postanowiła przechytrzyć nieprzyjaznego ptaka i przedostać się do sadu przez płot.
Jakież było zdziwienie Ady, gdy zobaczyła mamę wspinającą się na ogrodzenie. Pokonanie płotu, kiedy ma się na sobie odświętną sukienkę, nie jest łatwe, jednak mamie się to udało. Co prawda w rajstopach poleciało oczko, a sukienkę lekko rozdarła, ale kto by się tym przejmował.
– Oczko ci ucieka, łap je! – zażartował tata na widok żony.
– To nic takiego. Wykiwałam koguta – powiedziała szeptem, zadowolona z siebie mama.
Chwilę później Ada zobaczyła koguta, który bez trudu przefrunął nad płotem i wylądował w sadzie.

Powiedzcie:
− Czy mama Olka i Ady była wcześniej na wsi?
− Z kim bawił się Olek?
− Co robiła Ada?
− Jaki ptak zainteresował się mamą? Dlaczego?
− Czym zajęli się tata z wujkiem?
− Jak mama przechytrzyła koguta? Czy jej się to naprawdę udało?

4. Zabawa “Jakie jest zwierzę?”
Ktoś dorosły 😉 zadaje pytania, a dzieci wymyślają określenia.
– Jaka jest kura? (np. mała, głośna)
– Jaki jest kogut?
– Jaka jest kaczka?
– Jaka jest krowa?
– Jaki jest koń? itp.

5. Dzisiaj jest poniedziałek. Pamiętacie o naszych kolorowych kartonikach i literkach? Dzisiaj poznamy jeszcze jedną literkę. Spójrzcie do kart pracy (Litery i liczby, cz.2, s. 64-65 – 6latki). Jakim zwierzętom przyglądają się Olek i Ada? Gdzie żyją żubry? Podzielcie słowo żubry na sylaby. Teraz na głoski… Jaka głoska jest na początku tego słowa? Tak, “ż” jest naszą dzisiejszą literką. Jakie znacie słowa, które rozpoczynają się na “ż”? Znacie słowa, które “ż” mają w środku? Świetnie.
Uwaga! Teraz do gry wchodzą kartoniki. Z białych układamy schemat słowa “żubry”, pamiętacie? – tyle kartoników ile głosek. Super! Gotowe? Zróbmy to samo ze słowem “Żaneta”. To teraz zastanówmy się czy “ż” to spółgłoska czy samogłoska? Powiedzmy długo żyyyyyyyy i krótko ży, ży, ży! Czyli “ż” to spółgłoska. Extra! Jakim kolorem zaznaczamy spółgłoski? Niebieskim. Ok. Idziemy dalej. Teraz możemy zamienić biały kartonik oznaczający “ż” w słowie żubry i Żaneta na niebieskie kartoniki. Z resztą kartoników robimy to samo – spółgłoski są niebieskie, a samogłoski czerwone. Brawo!
Kto z Was już wie jak wygląda litera “Ż, ż”? Przypomnijcie mi kiedy stosujemy duże, a kiedy małe “ż”. Teraz zamieńcie czerwone i niebieskie kartoniki literkami – nie wszystkie 5latki muszą to zrobić!
Mam nadzieję, że każdy już ma pięknie ułożony wyraz ż u b r y oraz
Ż a n e t a! Brawo, brawo! Udało się! to poćwiczmy z tymi literkami. Uzupełnijcie zadania z kart pracy. kliknij tutaj (6latki, s.66-67) i tutaj (5latki, Przygotowanie…, s.68).

6. Zabawa z piłką. Dziecko stoi na jednej nodze i przekłada piłkę z ręki do ręki pod kolanem. Robimy to na przemian stojąc raz na jednej, raz na drugiej nodze.

7. Pobawmy się teraz w dzielenie zwierząt z wiejskiego podwórka na sylaby i na głoski. Dla ułatwienia możecie użyć białych kartoników z naszej literkowej zabawy. Układamy tyle kartoników ile sylab czy głosek. Kto zna najwięcej zwierząt z wiejskiego podwórka?

8. Na koniec jeszcze więcej kart pracy 🙂

Młodszaki
Temat dnia: Zwierzęta na wsi.
1. Zapraszam Was do porannej rozgrzewki. Przygotowałam na dzisiaj porcję ćwiczeń dla rodzica z dzieckiem. Wykonajcie sobie dzisiaj 2 rundy ćwiczeń-dacie radę! kliknij tutaj

2.W tym tygodniu będziemy rozmawiali o wiośnie na wsi, a dokładnie o zwierzętach, które możemy tam spotkać. Wysłuchajcie opowiadania A. Widzowskiej pt. ,,Nauka pływania.”
Mały kaczorek Ptaś był najlepszym pływakiem na całym podwórku. Nawet kiedy spał, przez sen przebierał nóżkami jakby pływał w stawie. Nie musiał chodzić na basen ani brać lekcji pływania, bo gdy tylko wykluł się z jajka, od razu wskoczył do miski z wodą i zanurkował. Kaczorek myślał, że wszystkie zwierzęta są dobrymi pływakami: konie, psy, koty, krowy, świnie, króliki, a przede wszystkim kury. Pewnego dnia Ptaś ogłosił zawody pływackie w stawie nieopodal domu. Okazało się, że chętne do pływania były zwierzęta: pies Merduś, dwie kaczki bliźniaczki i żaba Kumcia. – Jak to? – zdziwił się kaczorek Ptaś. – A dlaczego nie przyszły świnki? – Świnki wolą kąpać swoje ryjki w korytku – wyjaśnił pies. – A konie i krowy? – One wolą brać prysznic na łące w czasie deszczu. – A króliki i koty? – dopytywał się Ptaś. – Uciekają na samą myśl o pływaniu w wodzie. – Całe szczęście, że jest chociaż kurczak – powiedział kaczorek, widząc stojącego nieopodal kurczaczka Pazurka. – Ale ja tylko przyszedłem popatrzeć… – szepnął kurczak. – Jak to? Nie chcesz zdobyć pierwszego miejsca w pływaniu? – zdziwił się Ptaś. – Chciałbym, ale… kurczaczki i kurki nie potrafią pływać. – Ja potrafię! – pisnęła żaba Kumcia, zakładając na głowę czepek kąpielowy. – Umiem pływać żabką, delfinem, kraulem i pieskiem – pochwaliła się. – Pieskiem to pływam ja! – oburzył się Merduś. Kaczorek Ptaś nie mógł uwierzyć, że kurczaki nie znają się na pływaniu. – Zaraz cię nauczę – powiedział i pokazał Pazurkowi, jak przebierać nóżkami i jak machać skrzydełkami. – A teraz wskakuj do stawu i pamiętaj, dziób unoś nad wodą! – Mama mi mówiła, żebym nigdy nie wchodził sam do wody – powiedział kurczaczek. – Eee tam, przecież nie jesteś tu sam, zobacz, ilu nas jest. – Ale ja się boję… – Nie bądź tchórzem. – Dajmy mu spokój – powiedział pies. – Ma prawo się bać. – Merduś ma rację – powiedziała żaba Kumcia. – Niech kurczak stoi i patrzy. – Wszystkie ptaki to superpływaki! – stwierdził rozgniewany kaczorek i chciał wepchnąć kurczaczka na siłę do wody. Na szczęście w pobliżu przechadzała się pani Gęś i w porę zauważyła niebezpieczeństwo. Osłoniła kurczaczka swoim białym skrzydłem i powiedziała: – Nie można nikogo do niczego zmuszać ani wpychać na siłę do wody. Pazurek mógłby się utopić! Rozumiesz, że to niebezpieczne? – Tak… – Czy ty, Ptasiu, umiesz latać tak wysoko jak orły? – Nie… – A gdyby orzeł chciał cię zepchnąć z wysokiej skały, żeby sprawdzić, czy umiesz latać, to jak byś się czuł? – Bałbym się. – No widzisz. Jedni potrafią świetnie pływać, inni latać, ale nikt nie umie wszystkiego. – Przepraszam – szepnął zawstydzony Ptaś. – Brawo. To jest właśnie to, czego warto nauczyć wszystkich: słowa przepraszam.
Powiedzcie:
− Jakie zwierzę ogłosiło zawody pływackie?
− Dlaczego nie wszystkie zwierzęta chciały brać w nich udział?
− Kogo kaczorek Ptaś chciał nauczyć pływać?
− Jak oceniacie zachowanie kaczorka?
− Co powiedziała pani Gęś, osłaniając kurczaczka?
− Co to znaczy, że nikt nie może nikogo do niczego zmuszać?

3. Moi kochani, podobnie jak w opowiadaniu jest w życiu na co dzień. Jedni z was potrafią ładnie śpiewać, inny ładnie malują, a jeszcze ktoś inny bardzo szybko biega. Każdy z nas potrafi robić coś bardzo dobrze, ale jednak nie potrafimy robić i nie umiemy wszystkiego. Zastanówcie się proszę, co wy potraficie robić najlepiej-może bardzo ładnie śpiewacie? Może umiecie bardzo dobrze liczyć? Pomyślcie i spróbujcie opowiedzieć sobie na pytanie-w czym jestem dobry, co mi najlepiej wychodzi. W razie kłopotów, proszę rodziców o pomoc, np. w naprowadzeniu dziecka na trop.

4. Mam nadzieję, że każdy z was znalazł swoją mocną stronę. Przyszedł czas na karty pracy.

5. Zabawa ruchowa “Głowa, ramiona, kolana, pięty“.

6. Utrwalenie kształtu koła. Potrzebne będą koła różnej wielkości: 1 duże, 3 średnie i 3 małe. Zadaniem dzieci jest obrysowanie palcem kształtu każdego koła. Rodzice przypominają o prawidłowym kierunku kreślenia koła. Dzieci porównują wielkość kół, liczą je i określają, ile jest kół każdej wielkości. Wskazują koła, których jest najmniej i koła, których jest tyle samo.

7. Na koniec proponuję jeszcze jedną zabawę 🙂 Skoro o kole mowa, to proszę zakręć kołem i baw się dobrze. kliknij tutaj

Nie wiem czy uda Wam się dziś pobawić na dworze. Może pogoda na to pozwoli choć przez chwilę… Życzymy Wszystkim dobrego dnia i… do jutra.